Author Topic: Działalność misyjna i charytatywna Kościoła w okresie międzywojennym  (Read 1443 times)

0 Members and 1 Guest are viewing this topic.

Offline mike

  • Pink Mafia
  • Protostrator
  • ***************
  • Posts: 24,741
  • Polish Laser Jesus shooting down schismatics
  • Faith: Christian
  • Jurisdiction: Diocese of Białystok and Gdańsk
Okres międzywojenny wyjątkowo nie sprzyjał zarówno prowadzeniu działalności misyjnej, jak i charytatywnej. Wiąże się to z podejrzliwością ówczesnych władz państwowych, które traktowały Kościół prawosławny jako spuściznę po zaborach i jako jeden z elementów zaboru rosyjskiego. Jednakże pomimo tych niesprzyjających warunków Kościół prawosławny rozwinął działalność misyjną i charytatywną.

I. Działalność misyjna.

Należy rozróżnić tutaj dwa typy działalności misyjnej: wewnętrzny i zewnętrzny. Misja wewnętrzna miała na celu umocnienie prawosławnych w sytuacji szerokiego ataku na to wyznanie zarówno ze strony władz państwowych, jak i Kościoła rzymskokatolickiego.
Bodźcem do rozwoju misji wewnętrznej było wydanie przez Watykan w 1923 roku instrukcji o prowadzeniu działalności neounijnej, głównie na Chełmszczyźnie i Podlasiu. Spowodowało to mianowanie diecezjalnych misjonarzy prawosławnych.
Akcja neounijna nie przyniosła specjalnych rezultatów, w 1929 liczyła 29 parafii, 25 duchownych diecezjalnych i 7 zakonnych oraz 16 500 wiernych. Większość duchownych stanowiły osoby zasuspendowane w Kościele prawosławnym, które były przyjmowane do unii bez żadnych przeszkód. Jeden z wartościowych duchownych, archimandryta Filip Morozow, który przeszedł do unii, po półtora roku powrócił do Prawosławia i został wileńskim diecezjalnym misjonarzem prawosławnym.
W tym samym mniej więcej czasie, co zaprowadzanie neounii, na Łemkowszczyźnie zaczął się masowy powrót unitów do Prawosławia.
Pierwsza fala powrotu Łemków zaczęła się w końcu XIX wieku i zaowocowała później wspaniałą wiernością Prawosławiu, czego przykładem jest św. Maksym Gorlicki. W okresie od 1923 roku do 1933 roku do Prawosławia powróciło ponad 20 000 Łemków. Był to spontaniczny powrót, który wymagał jednak od Kościoła ogromnej troski i działalności misyjnej.
W 1929 roku grupa duchownych i wiernych z Polskiego Kościoła Narodowego, na czele z ks. Andrzejem Huszną z Dąbrowy Górniczej przeszła na Prawosławie, co było bodźcem dla kolejnej fali działalności misyjnej. Grupa ta przyjęła wszystkie dogmaty Kościoła prawosławnego, zachowując obrządek łaciński i język polski w liturgii. Po śmierci ks. Huszno (1939 rok) parafie tego Kościoła uległy likwidacji, ostatnia istniała w Warszawie do 1949 roku, gdy jej proboszcz przeszedł do Kościoła polsko-katolickiego.
Całkowicie niezaplanowanym sukcesem przez władze państwowe skończyła się próba zorganizowania przez czynniki wojskowe ruchu społeczno-religijnego Polaków prawosławnych. Od 1 marca 1936 roku zaczęto wydawać „Gazetę Prawosławną”, która miała na celu zespalanie Prawosławia z polskim organizmem państwowym. Ośrodki ruchu społeczno-religijnego znajdowały się w Białymstoku i Grodnie. 6 października 1938 roku założono Prawosławny Instytut Naukowo-Wydawniczy, który rozpoczął wydawanie czasopisma „Przegląd Prawosławny”. Zwolennicy tego ruchu domagali się kazań w języku polskim oraz nabożeństw w języku polskim. Pierwsze nabożeństwo w języku polskim w warszawskiej cerkwi garnizonowej miało miejsce 11 listopada 1935 roku, w święto Odrodzenia Polski. W następnym roku dziękczynny molebien w katedrze został odprawiony w języku polskim.
Pod kierownictwem biskupa Sawy (Sowietowa), sufragana lubelskiego, zorganizowano komisję do spraw przekładu tekstów liturgicznych na język polski. W skład komisji wchodzili przede wszystkim wykładowcy Sekcji Teologii Prawosławnej Uniwersytetu Warszawskiego. Komisja w krótkim czasie przygotowała przekłady na język polski Liturgii św. Jana Chryzostoma, panichidy i nabożeństwa dziękczynnego.
Dla rozpatrzenia i zaaprobowania nowych polskich tekstów liturgicznych zwołano nadzwyczajną sesję soboru biskupów. Na sesji w dniach od 15 do 17 października 1936 roku sobór zaakceptował teksty Liturgii św. Jana Chryzostoma, nabożeństwa dziękczynnego i panichidy oraz polecił je opublikować drukiem. Sobór podjął także decyzję o stosowaniu tych tekstów w miarę potrzeb na terenie całej metropolii.
Oczywiście, cała akcja zaprowadzania nabożeństw w języku polskim, w tym także opublikowania w języku polskim „Modlitewnika żołnierza prawosławnego”, odbywała się pod naciskiem ówczesnych władz państwowych. Akcja ta spowodowała przeciwstawianie się, i to bardzo silne, ludności prawosławnej, przymusowej polonizacji. Trzeba jednak pamiętać, że akcja ta miała zupełnie inny wydźwięk wśród ludności polskiej.
Będący na tych nabożeństwach Polacy, często spełniający obowiązek związany z ich stanowiskiem, zachwycali się pięknem i głębią nabożeństw prawosławnych, zaczynali się dopytywać o to, kiedy i gdzie będą następne nabożeństwa. O ile więc ludność prawosławna odnosiła się negatywnie do nabożeństw w języku polskim, o tyle Polacy – i to wcale nie prawosławni – stali się ich gorącymi zwolennikami. Sytuacja stała się na tyle sprzeczną z intencjami władz państwowych, że w katolickiej prasie polskiej zaczęły się masowo pojawiać artykuły, w których dziennikarze występowali w obronie języka starosłowiańskiego. W wileńskiej gazecie „Słowo” znany dziennikarz i publicysta Stanisław Cat-Mackiewicz, pisał, co następuje:
„Nasi katoliccy arcypasterze nigdy nie zaakceptowaliby przekładu katolickich ksiąg liturgicznych na język polski, nawet w tym wypadku, gdyby na to pozwalały kanony. Nie zaakceptowaliby przekładu w czasach carskich z łaciny na rosyjski, ani też po odrodzeniu wolnego państwa polskiego nie zaakceptowaliby przekładu z łaciny na polski. Natomiast prawosławni biskupi zgodzili się zmienić swój język liturgiczny”.
Cat-Mackiewicz nie przewidział, co wydarzy się w katolicyzmie po trzydziestu latach. Nie to jest ważne, ale fakt, że liturgia w języku polskim stała się nagle – wbrew wszelkim oczekiwaniom – popularna w środowisku polskim, co wywołało wręcz dramatyczną reakcję prasy, domagającej się przywrócenia języka starocerkiewnego we wszystkich cerkwiach w Polsce.

W okresie międzywojennym użycie języka polskiego nie wykroczyło jednak poza nabożeństwa wojskowe oraz odprawiane z okazji świąt państwowych, jak 11 listopada, Nowy Rok, rocznice związane z marszałkiem Piłsudzkim i Konstytucją 3 Maja.
Poza tym od wybuchu II wojny światowej dzieliły tylko trzy lata. Był to zbyt krótki okres czasu na zorganizowanie parafii z językiem polskim jako liturgicznym, jak również na dokonanie przekładu całości ksiąg liturgicznych, a także Pisma Świętego oraz dzieł Ojców Kościoła, jak to leżało w zamierzeniach komisji.
Wybuch II wojny światowej oznaczał koniec krótkiego okresu wprowadzania języka polskiego do liturgii. Zamiar rozwinięcie duszpasterstwa z nabożeństwami w języku polskim na terenach rdzennie polskich nie został zrealizowany,

II. Działalność charytatywna.

Bezpośrednio po zakończeniu I wojny światowej pojawiła się ogromna potrzeba działalności charytatywnej w odniesieniu do osób powracających z przymusowej ewakuacji w głąb Rosji, jak i w odniesieniu do rzesz emigrantów z terenów byłej Rosji carskiej. Jednak władze państwowe traktowały wszelkie próby działania Kościoła prawosławnego, w tym nawet działalność charytatywną, bardzo podejrzliwie, często postrzegając w Prawosławiu wroga Polski. Pierwsza instytucja charytatywna, Rosyjski Komitet Opiekuńczy nad Emigrantami w Polsce, została zarejestrowana w Warszawie w 1921 roku. Od strony prawnej była to organizacja świecka, ale de facto działała w ramach struktur Kościoła prawosławnego. Jednak oficjalne przejęcie tej organizacji przez Kościół prawosławny nastąpiło dopiero w 1934 roku i otrzymała ona wtedy nazwę Komitet Opiekuńczy nad Emigrantami Rosyjskimi w Polsce.
Jeśli chodzi o jakąkolwiek kontynuację działalności charytatywnej, jakże bogatej w Rosji carskiej, to możemy mówić jedynie o schroniskach dla dzieci, czyli odpowiednikach obecnych domów dziecka, które działały w klasztorach, o przytułku dla kobiet pod wezwaniem św. Barbary w Warszawie na Woli oraz o Towarzystwie Dobroczynności w Łodzi.
W 1925 roku zarejestrowano Warszawskie Metropolitalne Towarzystwo Dobroczynności. Towarzystwo to założyło Schroniska dla Kobiet Wiekowych w Warszawie przy ulicy Radzymińskiej oraz przytułek dla dzieci w Warszawie na Woli. W 1930roku przytułek dla dzieci przekształcono w sierociniec i w 1936 roku powiększono ilość dzieci w przytułku.
Dla przykładu, w 1936 roku wpływy Towarzystwa wynosiły 31 752 złote i 85 groszy. Członkowie Towarzystwa z własnych funduszy organizowali wigilie oraz przygotowywali wielkanocny poczęstunek dla biednych i samotnych osób. Uczestniczyło w nich do dwustu osób.
Odrębnym problemem były klasztory, które prowadziły przytułki i sierocińce pod pozorami domu dla nowicjuszy. Tego typu działalność prowadziły klasztory w Wilnie, Grodnie, Żyrowicach, Zimnem, Kozackich Mogiłach i innych. W sumie w siedmiu klasztorach prowadzono stałą opiekę nad starcami i sierotami, a w pozostałych klasztorach doraźnie. Klasztor w Jabłecznej, ze względu na prowadzenie Szkoły Psalmistów, zorganizował jedynie kuchnię dla ubogich.
Na parafiach działalność charytatywna przeszła w gestię bractw cerkiewnych. Bractwa nie były jednak przedmiotem prawnym, więc nie mogły prowadzić, a tym samym zakładać, sierocińców i domów starców. Ograniczały się jedynie do prowadzenia pomocy dla chorych, bezrobotnych i biednych. Najprężniej działały bractwa w Chełmie, Lublinie, Krzemieńcu, Wilnie, Grodnie i Bielsku Podlaskim.
W 1927 roku Kościół prawosławny zorganizował Kasę Emerytalną z myślą o wdowach, sierotach i biednych ze stanu duchownego, a także z myślą o wypłacaniu emerytur pracownikom Kościoła. W 1939 roku zakupiono dom przy ulicy 11 Listopada w Warszawie, z przeznaczeniem na dom dla emerytów. Wybuch II wojny światowej przeszkodził w realizacji tego planu, jak i wszelkich innych zamierzeń, podejmowanych przez Kościół.
« Last Edit: May 02, 2011, 10:53:26 AM by Michał Kalina »
Hyperdox Herman, Eastern Orthodox Christian News - fb, Eastern Orthodox Christian News - tt

Quis custodiet ipsos custodes? Who can watch the watchmen?
"No one is paying attention to your post reports"
Why do posters that claim to have me blocked keep sending me pms and responding to my posts? That makes no sense.